Wieczny powrót?

Cywile ukrywają się przed ostrzałem, Debalcewe, 2015
Cywile ukrywają się przed ostrzałem, Debalcewe, 2015 Amnesty International
Niedawno podczas pobytu w Belgradzie zauważyłam, że miejscowa telewizja bardzo pobieżnie informuje o wydarzeniach na Ukrainie i prawie wcale nie pokazuje scen z obszarów objętych konfliktem. Jakby konflikt na Ukrainie był bardzo odległy i niezrozumiały.

Tymczasem w obecnym konflikcie na Ukrainie można znaleźć liczne podobieństwa z procesem rozpadu byłej Jugosławii, eskalacji przemocy i pogrążania się w wojnę. Nawet obrazy ukraińskich miejscowości, zabitych cywilów, dręczonych jeńców były jakby wycięte z telewizyjnych relacji z wojen w Chorwacji lub Bośni i Hercegowinie sprzed około 20 lat. W styczniu tego roku Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze zwrócił się do Chorwacji i Serbii, aby na poziomie krajowym skuteczniej ścigały winnych za zbrodnie popełnione podczas wojen sprzed 20 lat. Trybunał przypomniał o wadze rozliczenia za zbrodnie, ale też o tym, że oba państwa ponoszą odpowiedzialność za tysiące ofiar, które wciąż nie doczekały się sprawiedliwości. To bodajże najważniejsze przesłanie, także jeśli chodzi o obecną sytuację na wschodzie Ukrainy.


Amnesty International przez ostatnich kilka miesięcy udokumentowała tragiczne skutki licznych zmasowanych ataków rakietowych, w których ofiarami stali się cywile. Ludzie ponieśli śmierć od ataków rakietowych we własnych domach lub na ulicy – podczas gromadzenia zapasów wody i żywności. Powtarzalność takich ataków wskazuje, że nie ma mowy o przypadkowych incydentach. Według zgromadzonych przez Amnesty International dowodów, obie strony krwawego konfliktu w Doniecku i Debalcewe często atakowały na oślep, używając nieprecyzyjnych rakiet i moździerzy w mocno zaludnionych obszarach. Takie ataki są pogwałceniem międzynarodowego prawa humanitarnego i mogą stanowić zbrodnie wojenne. Międzynarodowe prawo humanitarne zabrania m.in. ataków skierowanych w cywilów i cywilne obiekty oraz atakowania w obszarach cywilnych, które nie mogą być wprost uznane za obiekty wojskowe. Obowiązuje ono wszystkie strony konfliktu.

Dowody zostały zebrane na miejscu bezpośrednio po ostrzale i obejmują wywiady z naocznymi świadkami i ofiarami. Udokumentowane w ostatnim czasie naruszenia obejmują atak na kolejki po pomoc humanitarną, rynek w Doniecku i masowy ostrzał domów i ulic w Debalcewe. Pokazują one, że cenę za nieposzanowanie międzynarodowego prawa humanitarnego, własnym życiem płacą najczęściej cywile.

Siły prorosyjskich separatystów często prowadziły mordercze ataki z gęsto zaludnionych obszarów. W odpowiedzi siły ukraińskie stosowały nieprecyzyjny ostrzał, nie rozróżniając celów wojskowych od cywilnych obiektów. 30 stycznia w znajdującym się w rękach separatystów Doniecku zginęło 6 osób w wyniku ataku na kolejkę ludzi czekających po pomoc humanitarną. Według naocznych świadków w eksplozji niektóre ofiary utraciły części ciała, a kończyny zostały wyrzucone w powietrze i zawisły na oświetleniu około 15 metrów dalej. Na kilka dni przed zawarciem umowy o zawieszeniu broni, w Debalcewe, strategicznym mieście w rękach sił ukraińskich, będącym pod ciągły ostrzałem separatystów, wciąż pozostawało kilka tysięcy cywilów, w tym dzieci i osoby starsze. Jedyna droga z miasta była wciąż atakowana, więc ewakuacja była bardzo ryzykowna. Do śmierci cywilów nie dochodzi jednak tylko przypadkiem – często to działania zamierzone. Znamienne są słowa przywódcy separatystów Aleksandra Zacharczenki z wypowiedzi dla rosyjskiej telewizji państwowej: „Każdy, kto będzie próbował opuścić miejsce [Debalcewe] w ciągu kolejnych 2–3 godzin znajdzie się pod ostrzałem naszej artylerii”.

Niezależnie od tego jak potoczą się losy umowy o zawieszeniu broni, która weszła w życie w nocy z soboty na niedzielę, kluczowe jest pilne zbadanie wszystkich przypadków, gdy doszło do ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej. Wszystkie przypadki naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego, w tym torturowanie i zabijanie zatrzymanych cywilów i jeńców wojennych, muszą być przedmiotem rzetelnego śledztwa, które doprowadzi do osądzenia winnych. Ten aspekt nie może być przeoczony w rozmowach pokojowych, bo jest podstawową przesłanką odbudowy pokoju i normalności. Przypadek państw byłej Jugosławii pokazuje, jaka jest cena utraconego czasu.
Trwa ładowanie komentarzy...