O autorze
Amnesty International jest ogólnoświatowym, istniejącym od ponad 50 lat ruchem ludzi działających na rzecz praw człowieka. Amnesty International bada, dokumentuje i nagłaśnia przypadki naruszeń praw człowieka, a jej aktywiści i aktywistki podejmują praktyczne i skuteczne kroki w celu powstrzymania tych naruszeń. O naszej skuteczności świadczą tysiące ludzi, których losy udało się poprawić, a także nieprzerwana krytyka ze strony reżimów łamiących prawa człowieka. Ajatollah Chomeini (Iran) w 1981 roku podkreślał, że Amnesty International w służbie szatana usiłuje „zdusić Republikę Islamu”, z kolei „Izwiestia” (ZSRR) w 1980 demaskowała: „organizacja całkowicie utrzymywana przez imperialistyczne służby bezpieczeństwa”, a w 1977 wtórował jej argentyński nacjonalista, przestrzegając: „my nie jesteśmy przyjaźni wobec celów waszej głupiej organizacji, która zawsze wysługuje się międzynarodowemu komunizmowi”.

Wieczny powrót?

Cywile ukrywają się przed ostrzałem, Debalcewe, 2015
Cywile ukrywają się przed ostrzałem, Debalcewe, 2015 Amnesty International
Niedawno podczas pobytu w Belgradzie zauważyłam, że miejscowa telewizja bardzo pobieżnie informuje o wydarzeniach na Ukrainie i prawie wcale nie pokazuje scen z obszarów objętych konfliktem. Jakby konflikt na Ukrainie był bardzo odległy i niezrozumiały.

Tymczasem w obecnym konflikcie na Ukrainie można znaleźć liczne podobieństwa z procesem rozpadu byłej Jugosławii, eskalacji przemocy i pogrążania się w wojnę. Nawet obrazy ukraińskich miejscowości, zabitych cywilów, dręczonych jeńców były jakby wycięte z telewizyjnych relacji z wojen w Chorwacji lub Bośni i Hercegowinie sprzed około 20 lat. W styczniu tego roku Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze zwrócił się do Chorwacji i Serbii, aby na poziomie krajowym skuteczniej ścigały winnych za zbrodnie popełnione podczas wojen sprzed 20 lat. Trybunał przypomniał o wadze rozliczenia za zbrodnie, ale też o tym, że oba państwa ponoszą odpowiedzialność za tysiące ofiar, które wciąż nie doczekały się sprawiedliwości. To bodajże najważniejsze przesłanie, także jeśli chodzi o obecną sytuację na wschodzie Ukrainy.



Amnesty International przez ostatnich kilka miesięcy udokumentowała tragiczne skutki licznych zmasowanych ataków rakietowych, w których ofiarami stali się cywile. Ludzie ponieśli śmierć od ataków rakietowych we własnych domach lub na ulicy – podczas gromadzenia zapasów wody i żywności. Powtarzalność takich ataków wskazuje, że nie ma mowy o przypadkowych incydentach. Według zgromadzonych przez Amnesty International dowodów, obie strony krwawego konfliktu w Doniecku i Debalcewe często atakowały na oślep, używając nieprecyzyjnych rakiet i moździerzy w mocno zaludnionych obszarach. Takie ataki są pogwałceniem międzynarodowego prawa humanitarnego i mogą stanowić zbrodnie wojenne. Międzynarodowe prawo humanitarne zabrania m.in. ataków skierowanych w cywilów i cywilne obiekty oraz atakowania w obszarach cywilnych, które nie mogą być wprost uznane za obiekty wojskowe. Obowiązuje ono wszystkie strony konfliktu.

Dowody zostały zebrane na miejscu bezpośrednio po ostrzale i obejmują wywiady z naocznymi świadkami i ofiarami. Udokumentowane w ostatnim czasie naruszenia obejmują atak na kolejki po pomoc humanitarną, rynek w Doniecku i masowy ostrzał domów i ulic w Debalcewe. Pokazują one, że cenę za nieposzanowanie międzynarodowego prawa humanitarnego, własnym życiem płacą najczęściej cywile.

Siły prorosyjskich separatystów często prowadziły mordercze ataki z gęsto zaludnionych obszarów. W odpowiedzi siły ukraińskie stosowały nieprecyzyjny ostrzał, nie rozróżniając celów wojskowych od cywilnych obiektów. 30 stycznia w znajdującym się w rękach separatystów Doniecku zginęło 6 osób w wyniku ataku na kolejkę ludzi czekających po pomoc humanitarną. Według naocznych świadków w eksplozji niektóre ofiary utraciły części ciała, a kończyny zostały wyrzucone w powietrze i zawisły na oświetleniu około 15 metrów dalej. Na kilka dni przed zawarciem umowy o zawieszeniu broni, w Debalcewe, strategicznym mieście w rękach sił ukraińskich, będącym pod ciągły ostrzałem separatystów, wciąż pozostawało kilka tysięcy cywilów, w tym dzieci i osoby starsze. Jedyna droga z miasta była wciąż atakowana, więc ewakuacja była bardzo ryzykowna. Do śmierci cywilów nie dochodzi jednak tylko przypadkiem – często to działania zamierzone. Znamienne są słowa przywódcy separatystów Aleksandra Zacharczenki z wypowiedzi dla rosyjskiej telewizji państwowej: „Każdy, kto będzie próbował opuścić miejsce [Debalcewe] w ciągu kolejnych 2–3 godzin znajdzie się pod ostrzałem naszej artylerii”.

Niezależnie od tego jak potoczą się losy umowy o zawieszeniu broni, która weszła w życie w nocy z soboty na niedzielę, kluczowe jest pilne zbadanie wszystkich przypadków, gdy doszło do ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej. Wszystkie przypadki naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego, w tym torturowanie i zabijanie zatrzymanych cywilów i jeńców wojennych, muszą być przedmiotem rzetelnego śledztwa, które doprowadzi do osądzenia winnych. Ten aspekt nie może być przeoczony w rozmowach pokojowych, bo jest podstawową przesłanką odbudowy pokoju i normalności. Przypadek państw byłej Jugosławii pokazuje, jaka jest cena utraconego czasu.
Trwa ładowanie komentarzy...