Je suis Raif

Demonstracja w Paryżu po zamachu na redakcję "Charlie Hebdo"
Demonstracja w Paryżu po zamachu na redakcję "Charlie Hebdo" Ben Ledbetter / CC BY / Flickr
Atak na redakcję czasopisma „Charlie Hebdo” i zabójstwo znanych rysowników i satyryków w Paryżu wywołał burzliwą dyskusję o granicach wolności słowa. Pierwszą dominującą odpowiedzią na atak były deklaracje solidarności z dziennikarzami i rodzinami ofiar oraz ogromne manifestacje w całej Europie. Największe demonstracje miały miejsce w Paryżu, gdzie tysiące ludzi niosło transparenty „Je suis Charlie”. Wzięli w nich udział przywódcy wielu, nie tylko europejskich, państw. Na tym symbolicznym geście nie kończy się jednak zadanie obrony wolności słowa. Nie kończy się póki mają miejsce hipokryzja i zastraszanie.

Wśród potępiających zamach w Paryżu znalazł się też rząd Arabii Saudyjskiej, który stwierdził, że zamach był tchórzliwym atakiem terrorystycznym. W tym samym czasie, gdy doszło do zabójstwa dziennikarzy, w saudyjskim więzieniu na karę chłosty czekał blogger Raif Badawi, uznany przez Amnesty International za więźnia sumienia. Sąd w Dżuddzie skazał go 7 maja 2014 roku na karę 10 lat pozbawienia wolności i 1000 batów, a także 10 lat zakazu podróżowania i zakaz pojawiania się w środkach masowego przekazu oraz na karę grzywny w wysokości ponad 250 tysięcy dolarów. W ten sposób ukarano go za założenie internetowego forum „Saudyjscy Liberałowie” oraz rzekome „szkalowanie islamu”. Raif wielokrotnie krytykował religijnych przywódców i twierdził, że wyznawcy różnych religii i osoby niewierzące powinny być traktowane tak samo.



Jego karę rozłożono na etapy. Pierwszy raz chłostę wymierzono mu 9 stycznia. Otrzymał wówczas pierwszych 50 z 1000 batów. Według relacji świadków, przekazanych Amnesty International, Raif Badawi został doprowadzony na plac przed meczetem Al-Jafali w Dżuddzie tuż po południu. Służby bezpieczeństwa były wszędzie: „Raif był eskortowany z autobusu i ośmiu lub dziewięciu funkcjonariuszy zaprowadziło go w środek tłumu. (…) Funkcjonariusz podszedł do niego od tyłu z ogromnym kijem i zaczął go bić. Raif podniósł głowę do nieba, zamknął oczy i wygiął plecy. Milczał, ale widać było po jego twarzy i ciele, że bardzo cierpiał.”

W ostatni piątek Raif Badawi został zabrany ze swej celi. Zaprowadzono go do więziennej przychodni, gdzie doktor stwierdził, że jego rany nie zagoiły się jeszcze właściwie i nie wytrzymałby kolejnej serii batów. Zalecił, by chłosta została przesunięta do następnego tygodnia. Przełożenie kary ze względów zdrowotnych ujawnia nie tylko absolutną jej brutalność, ale też całą makabryczną otoczkę. Kara chłosty narusza absolutny zakaz tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania wynikający z prawa międzynarodowego. Tym bardziej jest ona niedopuszczalna wobec osoby, której jedynym przewinieniem jest pokojowe wyrażanie swoich poglądów.

Zamachowcy z Paryża zabili rysowników w Charlie Hebdo podobno z powodu rysunków, które ośmieszały proroka Mohameta. Raif jest poddawany chłoście i pozbawiony wolności za wychwalanie świeckiego państwa i próbę niezależnego myślenia o islamie. Obie te sprawy pozostawiają nas z pytaniem „Jak to jest możliwe?”. Ogromnym uproszczeniem i błędem byłoby poszukiwanie odpowiedzi tylko w uwarunkowaniach kulturowych i religii. Wspólnym mianownikiem tych dwóch niedopuszczalnych czynów, jest strach i gniew wobec tych, którzy myślą lub modlą się inaczej. I chęć zastraszenia innych.

Jednak jedną z reakcji na zamach w Paryżu jest również stygmatyzacja ludzi na podstawie ich wyznania i pochodzenia. Pojawiają się głosy o potrzebie masowej inwigilacji, ograniczonego zaufania do migrantów, szczególnie z krajów muzułmańskich. Gwałtownie wzrosła liczba osób aresztowanych przez francuską policję za „obronę terroryzmu”. Dlatego dziś bardziej niż kiedykolwiek również Europie potrzebne są głosy poparcia dla swobody wypowiedzi i ochrony przed dyskryminacją i mową nienawiści. Dlatego jestem Raif.

Weź udział w PILNEJ AKCJI na rzecz Raifa Badawiego >>>
Trwa ładowanie komentarzy...